Sobota – 28.XI.2009

„Kiedy żołądek głoduje, serce staje się pokorne, a kiedy żołądkowi się dogadza, myśl staje się pyszna.”

św. Jan Klimak

 Zaczął się Post przed Bożym Narodzeniem. Postanowiłem w tym dniu poświęcić ten wpis temu ważnemu okresowi w naszym życiu.

Znaczenie i cel postu

 Korzenie postu możemy odnaleźć już w pierwszym Bożym przykazaniu, skierowanym do naszych prarodziców: „A tak przykazał Pan Bóg człowiekowi: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać do woli, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”. (Rdz 2, 16-17)
To przykazanie było dla człowieka zaproszeniem do wiecznej doskonałości i cnoty. Gdy złamał ten nakaz, zaczęła się jego tragedia, która trwa aż do dziś. Wszystkie ludzkie nieszczęścia, upadki, wszystkie trudności, cierpienia i męki noszą w sobie znamię tego wykroczenia.
Przez cały Stary Testament przewija się wątek postu. Jego przestrzeganie wyraźnie jest podkreślone u Mojżesza, Eliasza i u innych proroków. Ale tu miał inny wymiar, można by powiedzieć jurydyczny. Swoją pełną formę i ważność zdobył później, poprzez 40-dniowy post Chrystusa na Pustyni Jordańskiej. Wówczas nabrał nowego pełniejszego wymiaru – wychowawczego.

„Post i panowanie nad sobą są pierwszą cnotą, matką, korzeniem, źródłem i podstawą wszelkiego dobra.”

(Kallistos koui Ignatios Xantopoulos)

 Dziś, kiedy zwykły człowiek słyszy o poście, pierwsze co przychodzi mu do głowy, to ograniczenie jedzenia i picia. Wie czego nie powinien jeść i uważa, że to jest istotą postu. Ważniejsze od tego jest jednak powstrzymywanie się od grzeszenia. Post powinien przede wszystkim uczyć nas pokory, niezbędnej do walki z pychą i innymi grzechami.

 Z jednej strony post jest dla człowieka utrudnieniem, z drugiej lekarstwem. Otwiera go na innych ludzi, na Boga. Człowiek jednocześnie spotyka się ze swoimi słabościami i poznaje swoją niemoc, a wtedy łatwiej mu dostrzec jego zależność od Tego, który daje i życie i pożywienie. Uczy się przyjmować pokarm z wdzięcznością, widzi swoją więź z innymi ludźmi i ich zależność od Boga, a oprócz tego wyraźniej dostrzega ulotność tego świata i śmierci. Takimi rozmyślaniami uderza dokładnie w fundamenty zła.
 Człowiek musi przystąpić do postu dobrowolnie i z radością, bowiem nie jest to okres żałoby, ani smutku.
Wyrzekając się suto zastawionego stołu, powinien pamiętać o słowach Chrystusa: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.” Odmawiając sobie smacznego jedzenia, człowiek ćwiczy swoją grzeszną wolę. Nie ma żadnego sensu powstrzymywanie się od jedzenia mięsa, sera, jajek i innych, jeśli nasza wola oddaje się złym żądzom i czynom. Post cielesny bez duchowego nie przynosi korzyści.

 Podobno dusza ma dwa skrzydła dzięki, którym wzlatuje do nieba: post i modlitwę. Są one lekiem na choroby ducha i ciała, i bronią przed demonami. Modlitwa powinna być bezpośrednia i jasna. Powinna wychodzić z serca a nie tylko z ust, bo przecież to rozmowa z Bogiem. I powinny w niej uczestniczyć wszystkie nasze zmysły. Post bez modlitwy jest tylko dietą odchudzającą.
Post jest tylko środkiem, a nie celem. Przy jego pomocy wraca równowaga między duszą a ciałem, człowiekiem a człowiekiem, lecz przede wszystkim człowiekiem a Bogiem. Dzięki niemu dusza i ciało mogą się przygotować, by zostać świątynią Ducha Świętego. Prawdziwe życie duchowe jest niewyobrażalne bez postu.

 „(…) Poszcząc nie miejmy smutnych twarzy i nieustannie módlmy się z głębi naszych serc (…)”

fragm. środowego nabożeństwa czwartego tygodnia Wielkiego Postu

na podst. www.cerkiew.pl

Łącznie czytano 121 razy, Dzisiaj czytano 2 razy

Udostępniam na: