10 listopad 2010

“Podobnie jak ten, kto staje na pajęczynę spada do dołu, tak też spada ten, kto liczy tylko na własne siły”

św. Nil z Synaju

Mili moi,
 Dzisiaj jest środa. Dzień, który zaczął się fajnie. Zuzia wstała i była od samego rana w miarę normalna.
 Wczoraj natomiast, wstała i pierwsze je słowa to “będę rzygać”. Popatrzyłem na nią, ona zielona. Nie dała rady wstać ani nic robić. Leżała i nic się nawet nie ruszała. Udało się jej raz zwymiotować i była to wydzielina z zabarwieniem pokarmowym. Nic nie jadła i leżała cały Boży dzień prawie na jednym miejscu. No i myśleliśmy, że zaczyna się coś bardzo nie dobrego. Skarżyła się i dalej się skarży na ból nóżek. W ciągu dnia spała kilkukrotnie. Cały dzień piła tylko ALveo. Wypiła chyba ze 4-5 kieliszki. Proszę mi wierzyć, że ten preparat jest super. Zuzia sama prosiła o ALveo. Dobrze że go mamy i wiemy że wiele osób (min. dzięki nam) ma Alveo w swoim domu.
 Tak też minął dzień i noc. Noc była można powiedzieć dobra- .
 Dzisiaj natomiast Zuzia wstała i zaczęła zdziwiać. Jak ona tak się zachowuje to oczywiście nas to bardzo cieszy. W ciągu dnia Zuzik rozrabiała, ale było widać zmęczenie po wczorajszym dniu. Zjadła kilka serków. Zupy nie chciała jeść. Jeszcze jadła chrupki kukurydziane i paluszki. Piłą też Alveo. Pod wieczór zaczęła troszeczkę marudzić i usnęła na wersalce w swoim pokoiku. Potem obudziła się, a następnie znowu usnęła. Prosiła włączyć bajkę i podczas oglądania znowu usnęłą. Teraz śpi. Mamy nadzieję, że będzie już spałą do rana. Na szczęście udało się dzisiaj jakoś normalnie zrobić dymka. To nas cieszy.
 Pewnie jest to oznaka nieprzewidywalności choroby. Chciałbym się mylić.
W piątek będąc w Białymstoku zawieźliśmy wymaz z gardła i nosa. Czekamy na wynik. Jesteśmy oczywiście przygotowani na wszystko. Mamy jednak nadzieję, ze nie będzie pseudomonasa.
Fajnie było jak było lato i byliśmy np. w Jarosławcu na turnusie. Zuzia czuła się tam SUPER. Do dnia dzisiejszego zauważamy, że przyniosło to wymierne korzyści. Polecamy wszytkim wyjad nad morze. Najlepsze jest jednak nie nasze a Śródziemne.
 Gdy dzieje się źle, to człowiek od razu myśli o lekarzu. Którz to jest jak nie taki sam człowiek jak wszyscy my. Wydawało by się ! Jednak jego wiedza i doświadczenie jest znacząco większe niż nasze. Kto dał mu taką wiedzę i kto wybrał go na ten misyjny stołek. Oczywiście Bóg! Ciekawe ilu lekarzy przed podjęciem swych decyzji modli się ??? Ilu pości ??? Ilu jest wierzących i praktykujących ??? Ilu do każdego pacjenta odnosi się z szacunkiem takim jak się należy leżącemu i cierpiącemu ??? Ilu płacze przed …… a ilu po….. .

 Św. Nil, mówi nam o tym, my i oni-lekarze, nie możemy liczyć tylko na swoje siły. Jeżeli będziemy tak robić, to znajdziemy się na cieniutkiej pajęczynce. Amen.

Łącznie czytano 132 razy, Dzisiaj czytano 1 razy

Udostępniam na: