10 marzec 2010

“Tak jak źródło, nieustannie bijące
czystym i obfitym potokiem, nigdy nie broni spragnionemu do woli
narozkoszować się darem czystej wody, tak też łaska Boża stoi przed
każdym otworem, aby każdy nacieszył się ile pragnie.”

“Modlitwa jest ręką wyciągniętą do przyjęcia łaski Bożej.”

 

  
 No i się zmobilizowaliśmy , choć nie było to łatwe . Postaramy się was nie zawieść i wrócić do systematyczności wpisów .
 Jak wam wiadomo byliśmy w szpitalu wróciliśmy dwa tygodnie temu i jak baliśmy się tego wyjazdu , tak po powrocie jesteśmy bardzo zadowoleni że tam trafiliśmy . Niektórzy z was pewnie pomyślą, jak można cieszyć się z wyjazdu do szpitala , można oczywiście ta radość wiąże się z pomocą dla swego dziecka . Jak dotarliśmy do szpitala i jak było na samym początku , to wiecie z poprzednich wpisów . Zuzia nie dawała się zbadać , płakała , nawet jak salowa wchodziła do sali to Zuzia uciekała na ręce , przytulała się i mówiła boję się . Ale po kilku dniach , przyzwyczaiła się i po wielu namowach i przekonywaniach ,że to są tylko ciocie , Zuzia przestała płakać , a nawet stwierdziła ,, wies mamo , ale te ciocie są nawet fajne „ . Mimo naszych obaw że będziemy siedziały w sali jak w więzieniu , było zupełnie inaczej . Mogłyśmy chodzić po całym szpitalu , odwiedzałyśmy pasaż , sklepik , pana z czekolady , który stoi w głównym holu . Tak na marginesie to dobrze że wróciłyśmy do domu , bo po naszych wizytach w pasażu , to puściłybyśmy naszego ojca z torbami . Chodziłyśmy też na spacer gdy na chwilę wyjrzało słonko . Ale co najważniejsze , atmosfera na oddziale jest bardzo ciepła . Wszyscy są bardzo mili , a dla dziecka to bardzo ważne , Zuzia dostała mnóstwo naklejek , kolorowanek , długopisów . Na koniec naszego pobytu Zuzi zrobiono rtg, wymaz z gardła i okazało się że udało się zwalczyć pseudomonasa , a w gardle jest tylko fizjologiczna flora bakteryjna , rtg klatki piersiowej też jest o wiele lepsze , do domu dostaliśmy colistyne do inhalacji na 3 miesiące 2 x dziennie. I wszystko byłoby super gdyby nie to że strach jest taki sam jak przed szpitalem , bo tak jak powiedziała Pani dr. Dmeńska , musimy być czujni , bo niestety ale ta bakteria ma tendencje do odnawiania się . Na dzień dzisiejszy wszystko jest w jak najlepszym porządku , Zuzia rozrabia , rządzi wszystkimi jak może , na szczęście inhaluje się a to i dla nas i dla niej jest bardzo ważne . Jest bardzo dzielna , czasami jej uwagi są tak dorosłe że dziwimy się iż tak małe dziecko potrafi tak dorośle myśleć np. gdy wróciliśmy do domu piłyśmy herbatę przy stole i Zuzia uważnie mnie obserwowała , gdy zapytałam czemu tak na mnie patrzy , ona bez namysłu odpowiedziała ,, przecież muszę patrzeć na ciebie jaka ty jesteś ładna „ ……….. , gdy obraziłam się na nią mówiąc że nie rozmawiam z tobą bo jesteś niegrzeczna ,ona objęła mnie i powiedziała ,, a ja ciebie kocham „ . Teraz jesteśmy w naszym kochanym domu , jest wielki post okres oczekiwania na największe święto , święto nad świętami – Wielkanoc . Mamy nadzieję że będzie To radosne święto i że doczekamy Go w takim zdrowiu jak teraz. Ale będziemy dziękować za wszystko i te dobre i te mniej dobre chwile , bo Bóg wie co robi.
 Zuzia już śpi , ostatnio ma bardzo dużo energii i Dawid z Szymonem są zamęczani wieczorem , ale uwielbiają to bo to przecież ich kochana siostrzyczka . Wiedzą że ona potrzebuje dużo ruchu , a szczególnie po inhalacjach pulmozyme . Na razie nie kaszle i oby tak zostało jak najdłużej . Życzymy wszystkim spokojnej nocki i oby jutrzejszy dzień nie był gorszy od dzisiejszego . Wszystkim kto na nas czekał bardzo dziękujemy i przesyłamy mocne i słodkie buziaczki .

 Jeszcze raz pragniemy WAM WSZYSTKIM z całego serca kapłańskiej rodziny, podziękować za Wasze modlitwy, zainteresowanie nami, a w szczególności naszą i troszeczkę Waszą Zuzią. Za tęsknotę do nas, za maile, sms-y, rozmowy na skype oraz za listy, które przesyłacie. Dostajemy tak piękne listy, że nigdy byśmy nie mogli przypuszczać, że doczekamy się takich chwil. Przytoczę tylko słowa pewnej osoby, która powiedziała, że Zuzia swoim istnieniem już uratowała wiele innych istnień ludzkich. To szczególne dzieci. Inne są zdrowe, bez muko czy innych chorób, ale nie są to dzieci, które razem z Chrystusem wiszą na krzyżu, a On do nich wyciąga swą rękę bo widzi ich najczystszą modlitwę i ich małe rączki, które podtrzymują Jego krzyż swym cierpieniem. Amen.

Łącznie czytano 109 razy, Dzisiaj czytano 1 razy

Udostępniam na: