28 styczeń 2011

"Zaiste wielki jest Bóg! I tylko On jest wielki zarówno w tym co wielkie, jak i w tym co małe – ziemskie."

 Witamy wszystkich serdecznie i dziękujemy za cierpliwość . Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu i w naszym życiu też trochę się wydarzyło . Przeżyliśmy święta , nowy rok , Chrzest Pański . Teraz tatuś chodzi po kolędzie , a my z Zuzią siedzimy w domu , pewnie nam zazdrości tego lenistwa , ale niestety na jego nieszczęście nie możemy go zastąpić J. Wspomniałam o świętach , oczywiści największą atrakcją był mikołaj i o dziwo wysłuchał wszystkich próśb jakie miała Zuzia , dostała mnóstwo prezentów , oczywiście mikołaj zostawił je pod choinką bo Zuzia, prezenty owszem , ale widzieć się z mikołajem ? to chyba jeszcze nie teraz . Zwłaszcza że była mowa o mówieniu mikołajowi jakichś wierszyków , modlitwy, ile mam latek i takie inne ….wiecie , Zuzia i takie pytania –nuda J. Wolała uciec z ciocia na górę i spokojnie przeczekać wizytę mikołaja .Gdy zobaczyła co zostawił pod choinką to mieliśmy wszyscy niezły ubaw , śmiechu było co niemiara . Każdy prezent był zapakowany w oddzielną torebkę i co drugi był dla Zuzi . Był domek dla lalek , Barbie paryżanka , gitara, cienie do powiek, pralka, ubrania, słodycze , laptop (zabawka) . Zuzia biegała od prezentu do prezentu i nie wiedziała od czego zacząć . Jej radość nie miała końca , a jak ona się cieszy to i my razem z nią . Chcemy podziękować również wszystkim tym, którzy odezwali się na nasz apel i przekazali Zuzi różnego rodzaju prezenty w różnej formie. DZIĘKUJEMY !!! 

 Święta minęły nam i miło i smutno , gdyż na drugi dzień dowiedzieliśmy się że moja babcia dostała udaru i leży nieprzytomna w szpitalu . Trwało to 11 dni , nie odzyskała przytomności i 18 stycznia zmarła. Niestety , była to ostatnia moja babcia . Mieszkałam razem z nią i mam dużo wspomnień ….No cóż takie jest nasze życie , najgorsze są wspomnienia , a zwłaszcza wtedy gdy jest co wspominać . No ale koniec melancholii, jeżeli chodzi o zdrowie Zuzi to jedynym problemem jest zatkany nos i nie w dzień a w nocy , martwimy się że to może być polip. Z drugiej strony to gdyby to był polip to w dzień też nos byłby zatkany , a tak nie jest . Apetyt jej dopisuje , a zwłaszcza po południu , ciągle jest głodna . No i niech tak zostanie .

 Codziennie staramy się wychodzić na spacery , wczoraj tak zamęczyła Szymona że ten błagał mnie żeby już wracać do domu oczywiście dla Zuzi ten pomysł się nie podobał . Ciągnęli sanki na górkę , a potem zjeżdżali , frajda niesamowita. Dzisiaj z Dawidem odśnieżała podwórko , traktorkiem ,jeździła razem z nim i śpiewali aż było ich słychać na całą wieś . Wróciła do domu głodna jak wilk . Czasami jak są takie chwile i ona jest taka szczęśliwa to pomaga na chwilę zapomnieć o tej całej mukowiscydozie i gdyby nie inhalacje zdawałoby się że Zuzia jest zdrowa . No ale jak to mówiła moja św. Pamięci babcia „to nie takie proste, trzeba się trochę pomęczyć „ Bóg daje , a my musimy brać i nie marudzić , gdyby nie Zuzia nie umielibyśmy żyć , w całym zamieszaniu tego świata, mniej zwracalibyśmy uwagę na nieszczęścia innych ludzi . Bo niestety tak jest ,jak się nie ma swojej biedy, to współczujemy ale na tym się kończy . Teraz jest inaczej patrząc na Zuzię widzimy innych i bardzo się z tego cieszę bo to cudownie móc pomagać innym . No chyba koniec na dzisiaj , rozpisałam się . Postaramy się być bardziej systematyczni , ale sami rozumiecie okres świąteczny rozleniwia.

Łącznie czytano 182 razy, Dzisiaj czytano 1 razy

Udostępniam na: