4 luty 2010


“…gotów jestem”
( Rzym 1.15 ; Dz.Ap.21.13)

 Zuzik wstała o 9.00. Wziąłem ją na rączki i wtedy jest fajnie . ona tuli się całą sobą , a ja się tym napawam. Następnie oglądała bajki w swoim pokoju.Potem w salonie MiniMini. Robiła kupę. Siedziała na nocniku coś ok. 40 min., a może i dłużej. Ona lubi sobie posiedzieć na nocniczku.
Nasza mama dzisiaj czuła się fatalnie. W nocy spała z bólem głowy. Wstała z bólem głowy i cały dzień bolała ją główka. Nawet kilka razy wymiotowała. Zadzwoniłam do naszej p. doktor. W przychodni dostałą dożylną pyralginę i w pupcię zastrzyk przeciw wymiotny. Wróciła i poszła spać. W tym czasie ja z Zuią poszliśmy na sanki. Towarzyszył nam Dawid jako nasz osobisty paparazzi. Było fajowo. Chodziliśmy tak dobrą godzinkę. W galerii zamieścimy zdjęcia.
Po naszym powrocie z podwórka zobaczyłem, że mama nie czuje się wcale lepiej. Pojechała jeszcze raz do lekarza. Dostałą domięśniowo ketonal i przypisała efferalgan z kofeiną. Dopiero to pomogło. Wieczorem dopiero zaczęła się uśmiechać moja mamusia. Najgorzej jak kobieta jest chora :)))
Facet jakoś sobie poradzi, ale kobieta- tragedia:)))))
Sami rozumiecie :))))
Zuzia już śpi.
 Gotów jestem służyć Bogu, cierpieć, umrzeć- mówi ap.Paweł. Daj Boże i nam taką wiarę i siłę do znoszenia wszystkich trudów dnia, jaką miał.św. ap.Paweł.

Łącznie czytano 149 razy, Dzisiaj czytano 1 razy

Udostępniam na: